bardzo dowcipnym i wiele takich niewinnych urządzał kawałów, są to zaś rzeczy, które należy popierać z narodowego punktu widzenia, aby najdowcipniejszym ludziom na świecie, Żydom, pokazać, że można się nazywać Ziębą i mieć dowcipną głowę do dowcipnych interesów.
Taka tedy miła rodzina mieszkała w Warszawie przy ulicy Pięknej w domu własnym, który był gniazdkiem gromadki Zrębów.
Nie wszystko jednak zostało o niej powiedziane. Szczegół o tej rodzinie najważniejszy zostanie dopiero po wyszczególnieniu jej generaljów wymieniony. Oto wiadome było powszechnie, że pan Walenty Zięba był spirytystą, znanym i wśród wielu głośnym miłośnikiem szukania związków z zaświatem. Może dlatego tak wychudł, może dlatego miał filozoficznie ponurą minę marabuta, może dlatego w odpowiedniem oświetleniu miał wygląd mumji egipskiego kapłana, który się suszy w grobie od czterech tysięcy lat.
Pan Zięba chodził z seansu na seans i napełniony był duchami. W jego domu działy się cudy, o których mówiono z nabożnym szeptem. Pani małżonka mówiła na ten temat głośno i szeroko; ponieważ nie mam do dyspozycji trzystu lat, podczas których zdołałbym jako tako nieudolnie streścić to, co zdołała na ten temat wypowiedzieć pulchna ta kobieta, mogę tylko w idealnym skrócie podać lejtmotyw jej narzekań:
— ... Tylko taki bęcwał, jak ty, potrafi trupy
Strona:Kornel Makuszyński - O duchach djabłach i kobietach (1927).pdf/14
Wygląd
Ta strona została skorygowana.
— 10 —