Przejdź do zawartości

Strona:Kornel Makuszyński - O duchach djabłach i kobietach (1927).pdf/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.
—   9   —

ża ciasta, jak jego połowica, mogła wydać na świat tę figurkę śliczną i tak niewinną, jak pierwszy promień słońca. Mógł o tem rozmyślać jednakże bardzo rzadko, był bowiem zajęty robieniem interesów, wielkich i solidnych, albowiem kobieta gadająca i nawet nad wszelki wyraz pyskata miewa czasem chwile wytchnienia, w których się odżywia jak lokomotywa, węgiel pożerająca, aby mogła jechać dalej, a także i panienka niewinna, chociaż anioł, musi żywić niewinność swoją, a tem bardziej ją odziewać, aby nie było nic widać. Interesy pana Zięby były czyste i uczciwe, jak zresztą wszystkie interesy na świecie, nie można bowiem zastanawiać się długo nad nieuleczalnem manjactwem pewnej kategorii ludzi, dlatego nazwanych prokuratorami, że dla nich najuczciwszy interes ma w sobie ziarnko złodziejstwa. Gdyby tym oszalałym ludziom pozostawić zupełną wolność działania, wtedy trzy czwarte ludzkości siedziałoby w kryminale jedynie za doskonałą pomysłowość, albo za dobry żart. Bo czy jest to zbrodnią, czy też tylko dowcipnym pomysłem zrobić taki interes, w którym jeden człowiek wytłumaczy drugiemu, żeby od niego kupił takie akcje za miljon, które nie będą warte w dniu ostatnim miesiąca dziurawego buta? Czy nie jest to żartem wybornym i godnym śmiechu sprzedawanie przyjacielowi swemu dwóch wagonów kawy, która nigdy nie wyrosła i nie wyrośnie, z czego potem ten przyjaciel ma zabawne zmartwienie?
Pan Zięba pod tym względem był człowiekiem