Strona:Korczak Janusz - Jak kochać dzieci. Dom sierot.pdf/59

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Sprawa B.

Znów w Radzie Sądowej.
Leniwy, nieposłuszny i niedbały jako dyżurny kuchni, teraz tak samo odnosi się do nowego dyżuru. Tam nie obiera kartofli, tu nie zamiata schodów. To nic, że wszystkie dzieci będą miały rzadką zupę; to nic, że czekają na niego z myciem schodów, bo nie można myć niesprzątniętych schodów.
— Właśnie, że nie pójdę. Nie chce mi się.
Trzy razy do niego dochodzą, — nic.
„Gdybym go miała podawać, musiałabym codziennie go podawać. Nie przynosi łopatki, śmiecie wyrzuca przez okno albo zamiata pod piec. Jak raz już przyniesie łopatkę, to jej nie odnosi na miejsce. Szczotki nie odstawia, ścierki nie odkłada. A jeśli mu zwrócić uwagę, zawsze ma słuszność.“
„Dobry, ale porywczy. Obraża się i w złości odpowiada. Później się namyśla, tylko wszystko trzeba mu dać pod nos. Niepunktualny!“
§ 82 i.
To są ci pracownicy, którzy psują opinję Domu Sierot.
Coraz trudniej znaleźć dobre miejsce dla chłopców naszych.
Jak wiadomo, w zajęciu skarżą się na B.: niedawno pracuje.

Awantura.

Kuchnia. Wchodzi M. i mówi:
— Słuchaj, spotkałem twoją siostrę, kazała ci się kłaniać.
— Mam kłopot!
— Dobra siostra jesteś, nawet nie chcesz wiedzieć, że ci się siostra kłania.
— Już słyszałam.
Obecni zaczynają się śmiać.
M. zwraca się do drugiej dziewczynki:
— Tybyś też tak powiedziała, gdybym spotkał twoją siostrę?
Śmiech.
D. bierze gwicht i rzuca w jedną z dziewczynek. D. kiedy jest zła, często robi awantury. § 200.