Strona:Korczak Janusz - Jak kochać dzieci. Dom sierot.pdf/57

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


niegłupi, czasem przyjemnie z nim porozmawiać. — B. mówi, że mu smutno, bo nie ma nikogo prawdziwie życzliwego, ktoby chciał mu pomóc być innym. W sklepie zawiele mu przebaczają, więc się rozpuścił, ale się już poprawi.

Inne sprawy.

Sprawa dwóch małych o złe zachowanie się przy stole § 81.
Sprawa dwóch średnich o samowolne opuszczenie szkoły § 41 — 50.
Sprawa o niesprawiedliwe świadectwo, wydane dyżurnemu przez piętrową. — Rada orzekła, że należy się mu rehabilitacja.

Czwarty tydzień.

Czwarty tydzień dał tylko trzy sprawy, z nich, jedną o zarzucenie w pralni lub szwalni — chustki do nosa.

Spalone buty.

W kotłowni dwaj chłopcy spalili dwie pary drewniaków i jedną parę butów. Kazała im spalić gospodyni.
— Niesłusznie. Można je było zreperować.
— Były do niczego.
— Nawet najgorsze buty można zreperować.
§ 33: chłopcy spełnili dane im polecenie — nie ich wina.

Szwalnia.

W niedziele chłopcy wchodzą do szwalni, żeby przyszyć guziki i t. p. — Jeden wziął bawełnę, której brać nie wolno, drugi chciał szyć kieszeń, chociaż miał jedną całą kieszeń, co zupełnie wystarcza.
— Mówią mu: wyjdź. A on: patrzcie no ją, zabroni mi, rozkazywać mi będzie, właśnie, że przyszyję — co mi zrobisz?
— Chciała mnie wypchnąć, jak psa. Niektórzy mają po dwie kieszenie — była malutka dziureczka.
W wyniku sprawy, pierwszy dostał § 40, drugi — § 200, postanowiono, by reperacje odbywały się w sali rekr. nie w szwalni, starsza szwalni powinna pisać książeczkę tak jak