Strona:Korczak Janusz - Jak kochać dzieci. Dom sierot.pdf/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


GAZETA SĄDOWA № 1.
O sądzie koleżeńskim.

Dorośli mają sądy. Te sądy dorosłych nie są dobre. Więc co kilka lat trochę je zmieniają. Sądy dla dorosłych wyznaczają różne kary: kary pieniężne, areszt, więzienie, ciężkie roboty, nawet karę śmierci. Te sądy nie zawsze są sprawiedliwe, czasem za łagodne, czasem za surowe, czasem się mylą: mówi ktoś, że nie winien, a jemu nie wierzą; czasem jest winien, ale się wykręci. I ciągle jeszcze myślą ludzie, co zrobić, żeby sąd był sprawiedliwy. A są też ludzie, którzy myślą, co zrobić, żeby sądy były niepotrzebne, żeby ludzie nic złego nie robili.

W szkołach sądzi nauczyciel, — w szkołach nauczyciel wyznacza kary: stawia do kąta, wyrzuca za drzwi, sadza do kozy, często krzyczy, czasem uderzy. Bywają kary, że nie daje się obiadu, nie pozwala odwiedzić rodziny.
I tu nie zawsze jest sprawiedliwy gniew, sprawiedliwa kara.
Więc i tu myślą ludzie, co robić, co zmienić. Były różne próby, będą różne próby. Taką jedną próbą jest nasz — sąd koleżeński.
Sąd koleżeński mówi, że ktoś nie jest winien, albo jest winien, ale mu sąd przebacza; albo sąd nie przebacza — gniewa się, wyznacza paragraf 100, to znaczy, że sąd trochę się gniewa, albo paragraf 200, 300, 400.
Sąd nie złości się, nie krzyczy, nie wymyśla, nie ubliża; spokojnie mówi:
— Postąpiłeś niesłusznie, źle, bardzo źle.
Czasem sąd próbuje zawstydzić: może zawstydzony bardziej się będzie pilnował.

Sąd nasz sądził już pięć razy. Zbiera się co tydzień, — 261 spraw rozważył. I choć trudno powiedzieć, czy próba się udała, można już coś o tem powiedzieć.
Pierwszy tydzień dał nam 34 sprawy. Wszyscy oskarżeni sami podali się do sądu.