Strona:Kościół a Rzeczpospolita.djvu/046

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    bunę, by powtarzać je Wam dwadzieścia pięć razy w tych samych słowach w odpowiedzi na dwadzieścia pięć podań jednakich.
    „Rząd ma przekonanie, że przyjął, zgodnie z komisją, procedurę, w niczym nie przeczącą prawodawstwu. Większość republikańska w tej Izbie nie zechce odmówić mu swej aprobaty i, odmawiając mu jej, uczynić niemożliwym dalsze spełnianie zadania...
    „Odrzuci przeto bez wahania podania kongregacji nauczających. Odrzuci je również bez zwłoki, nie tracąc czasu na rozważanie istniejących pomiędzy niemi różnic.
    „Rozważanie poszczególne każdego podania przez was zajęłoby, nie ukrywajcie tego przed sobą, nie tylko czas całkowity trwania okresu prawodawczego obecnego, lecz jeszcze cały okres prawodawczy następny.
    „Bez względu na to, czy słusznym było z waszej strony, czy błędnym, żeście zachowali dla władzy prawodawczej prawo decyzji ostatecznej w sprawie podań kongregacji, znajdujecie się wobec faktu dokonanego. Otóż, panowie, jeśli zechcecie badać oddzielnie każdą prośbę, bylibyście zmuszeni wpisać na porządek dzienny 451 projektów praw.
    „Poza niemożliwością przedsięwzięcia podobnego zadania bez wyrzeczenia się wszelkiej innej pracy, badanie kolejne podań przedstawiałoby cechy identyczne, powtarzając się jednostajnie poprzez fantastyczność nazw i rozmaitość kostjumów. Wszędzie, poza pozorną rozmaitością typów regulaminu, płynie ten sam prąd ideowy, porusza się ta sama wola, fermentują te same nadzieje kontrrewolucyjne. Moralnie wszystkie te stowarzyszenia są skopjowane z tego samego wzoru. Wszystkie mają tę samą rację bytu, te same dążenia, ten sam cel.
    „Duch czasów dawnych, duch reakcji wyłonił je ze zwalisk dawnego świata, jako żywe zaprzeczenie zasad podstawowych społeczeństwa współczesnego.