Strona:Klemens Junosza - Z pola i z bruku.djvu/101

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.



IV.

Pan Wacław Miller, jak świadczy samo nazwisko, był pochodzenia niemieckiego; dziadek jego niegdyś przywędrował z Bawaryi, w Warszawie osiadł i majątku się dorobił.
Pan Wacław był mężczyzna wysokiego wzrostu, brunet, z czarnemi faworytami o ostrych rysach twarzy, a na pierwszy rzut oka wiek jego trudno było określić. Wyglądał na lat trzydzieści kilka, chociaż był znacznie starszy. Z mężem pani Zenobii łączyły go dawne stosunki, nawet przyjaźń, niejednokrotnie dopomagał mu w potrzebie, przepędzali razem popołudnia świąteczne, bywali w jednych towarzystwach... Stosunek ten trwał dość dawno; kiedy się zawiązał, wówczas panna Jadwiga była jeszcze małą dziewczynką i pan Miller z czułością wujaszka obdarzał ją lalkami i cieszył się jej wesołym szczebiotem, w miarę jednak jak dziewczynka zaczęła podrastać, jak