Strona:Klemens Junosza - Z pola i z bruku.djvu/100

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


czas ucieka, a już, jak pani wiadomo, zmarnowałem go dużo. — Teraz pożegnam panią; bardzo żałuję, żem dziś przyszedł, panie nie macie humoru, a ja po chorobie jestem trochę rozdrażniony. Niech się pani nie gniewa, jeżeli niektóre wyrażenia moje nie były właściwe.
Rzekłszy to pan Wacław, ukłonił się i wyszedł.