Strona:Klemens Junosza - Wyrwane kartki.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
WYRWANE KARTKI.


II.
Zaproszenie. — Miasto-alembik i miasto-klinika chirurgiczna. — Strumienie w górę płynące. — Przebudzenie. — Pan Jankiel wraca do codziennej swej roli. — Kura nie ptak. — Wielkie bogactwa, przy których nie ma co jeść. — Różne gatunki życia. — Świat zepsuty. — Czarna niewdzięczność. — Zdanie Jankla o wielkim filantropie. — Oburzenie. — Sto milionów. — Coby za to być mogło? — Spekulacya. — Czarni chłopi. — Oni poczekają.

— „W sobotę wieczorem będę w domu — pogadamy“ — powiedział swego czasu Jankiel Piernik.
Słowa powyższe mają takie samo znaczenie, jak litografowana karta zapraszająca. Dodać należy, że czcigodny Jankiel ma zamieszkanie prawne faktyczne w miasteczku zwanem Bosekaczki.
Jest to gród, który możnaby porównać do alembika lub do wielkiej kliniki chirurgicznej; w nim albowiem dystyluje się cała produkcya okolicznych wiosek; w nim kilkuset biegłych w swojej specyalności operatorów, ze zdumiewającą wprawą, wycina z organizmów szlacheckich i chłopskich wszelkie, choćby najmniejsze, nowotwory, charakteru rublowego.
Jankiel Piernik jest jednym z ordynatorów kliniki, jednym z filarów chirurgii o-