Strona:Klemens Junosza - Wyrwane kartki.djvu/2

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
WYRWANE KARTKI.


I.
Trzy sposoby, z których każdy wart tyle, ile dwa inne, a wszystkie razem nic nie warte. — Czego pragnie dusza człowieka mizernej kondycyi? — Obraz najpiękniejszy. — Starzy znajomi. — Lustrator generalny. — Matka karet. — Interview z Janklem Piernikiem. — Tajemnica dwóch czapek, czyli sens moralny jarmułki. — Intencya i rzepak. — Miłość w drodze działów sprzedana. — Zaproszenie.

Czy mówić o tremie, jakiej doznaje młoda i piękna debiutantka przy pierwszym występie? Czy rozwijać szeroko plan i teoryę kręcenia bicza z piasku? Czy wreszcie zrobić z czytelnikiem kontrakt na dostawę w oznaczonych terminach x kilogramów fantazyi tak zwanego humoru i moralnego sensu?
Nie, nie i nie!
1) Co kogo obchodzi debiutantka? Drży, a niech sobie drży, albo niech się leczy na nerwy. 2) Faktem jest, że każdy rozsądny człowiek woli obiad, aniżeli najpiękniejszy plan i teoryę obiadu. 3) Co są warte wszelkie kontrakty na dostawy terminowe — niech powie znakomity myśliciel, Jankiel Piernik i Bosych Kaczek, na którego powagę niżej podpisany nieraz powoływać się będzie.
Najlepiej bez żadnych wstępów i przygotowań przystąpić wprost do rzeczy — jak komornik.
Kiedy słońce zajaśniało tak wspaniale, kie-