Strona:Klemens Junosza - Wnuczka.djvu/2

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
WNUCZKA.
Romans obyczajowy (chociaż przyzwoity)
w 3-ch tomach.
przez
Klemensa Junoszę.


Tom I.
W którym jest mowa o nabożności i dobrych uczynkach niejakiej pani Zagwoździńskiej.

„W imię Ojca i Syna i Ducha świętego. — Amen. Panie Boże miłosierny — okaż łaskę swoje nad kużdym grzesznikiem, daj upamiętanie lokatorom nie płacącym komornego w bezbożnej zatwardziałości ducha i pysze serca swego; oświeć sługi moje i racz użyczyć zdrowia mnie i mojej wnuczce Ludwisi... kużda zaś dusza zmarła niech odpoczywa w pokoju wiecznym i światłość wiekuista niechaj jej świeci na wieki wieków. — Amen.“
Temi słowy Babcia Zagwoździńska kończyla zwykłą swoją wieczorną modlitwę... Po modlitwie zaś kładła na głowę czepek piramidalnych rozmiarów, a uzbroiwszy nos w rogowe okulary zasiadała w fotelu i oddawała się czytaniu księgi Ś-go Tomasza à Kempis o naśladowaniu Chrystusa...
Jak widzicie więc, była to fenomenalnie nabożna osoba ta babcia, a ponieważ mówiono jej niegdyś i to jeszcze z ambony, że wiara bez dobrych uczynków niezapewnia bezwzględnego zbawienia, przeto oprócz modlitwy niewiasta ta czyniła dobrze...
Dawała codziennie złoty i groszy sześć na benefis ubogich obywateli zasiadających na schodach Ś-to-Krzyzkiego kościoła i mówiła:
— Podzielcie się tym datkiem w zgodzie i miłości, wypadnie wam po trojaczku na osobę, a zmówcie trzy pacierze za duszę ś. p. męża mego Michała.
— Wieczne odpoczywanie, odpowiadali ubodzy, niech jaśnie pani Pan Bóg wynagrodzi na dzieciach, zdrowiu i dobytku...
Kiedy babcia tonęła w modlitwie, przed kościołem, czyniło się wielkie zamięszanie, gdyż ubodzy obywatele zamiast modlić się za duszę Michała, lżyli się nawzajem w sposób nader nieprzyzwoity, dzieląc pomiędzy sobą hojną jałmużnę bogobojnej matrony.
Nie na tym jedynie czynie ograniczały się wszelkie dobrodziejstwa, jakiemi pani Zagwoździńska uszczęśliwiała cierpiących, dama ta corocznie własnemi rękami wyrabiała trzy tuziny pończoszek dla sierot płci żeńskiej, zostających na wychowaniu w instytucie Ś-go Kazimierza na Tamce, oraz dawała siedm fantów na loterję fantową...
Zacna dusza.
Miłowała ubogich i ubogie, a na czwartej stronnicy kurjerów bardzo często figurowało jej imię z wymienieniem ilości darów złożonych na tak zwanym ołtarzu miłosierdzia.