Strona:Klemens Junosza - W głuszy leśnej.djvu/23

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    — Ależ to jasne, jak słońce... panią czeka sława, wieńce, trjumfy... pani masz przyszłość artystyczną przed sobą...
    — Niepodobna — rzekł leśnik — chyba żartujesz sobie, kolego.
    — Za kogoż mnie masz? Czybym śmiał... szczerze powiadam to, co myślę, powiadam prawdę...