Strona:Klemens Junosza - Ostatnie chwile skazanego.djvu/2

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
I.

Na wieży ratuszowej w X. stary zegar jęknął bolesnym głosem zwiastując światu północ. Jednocześnie w starej zębem czasu dotkniętej baszcie zamkowej, ozwał się puszczyk złowrogi. Wszystko zwiastowało jakieś nieszczęście. Chrapliwy odgłos trąby nocnego stróża wtorował wyciu wilków, co usiadłszy w poblizkiem gaju wlepiły oczy iskrzące w domek leśniczego, jakby chciały urągać temu strażnikowi lasów. Wszystko pogrążone w śnie głębokim milczało. Wieże impertynencko