Strona:Klemens Junosza - Obrazki z natury - W powodzi kwiatów, Gdy konwalje.djvu/18

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


pokratesa nie notowały jeszcze roczniki medycyny...
Pochorowały się naraz wszystkie panny, wszystkie młode wdówki, a nawet i małżonka weterynarza, osoba szczególnie nerwowa i, przez małżonka swego nigdy niezrozumiana, a skutkiem tego chronicznie cierpiąca. Mąż twierdził, że to «koler», ale co on się tam znał! Mając ciągłe do czynienia z końmi i bydłem, zatracił możność odczuwania pragnień duszy idealnej i rozanielonej...
Co było najosobliwszego w tej epidemji gwałtownej, jaka nagle nawiedziła piękną połowę ludności w X. nad X., to to, że cierpienia nie mogły być określone bliżej. Objawiały się one tylko lekkim bólem głowy, suchym kaszelkiem, brakiem apetytu i pewnym ogólnym rozstrojeniem nerwowym...
W domach, gdzie były dwie panny, cierpiała tylko jedna i, ta jedna, w białym eleganckim negliżyku, wyglądała jak uosobione cierpienie; druga zaś, dla kontrastu, w sukience czarnej, z anielską dobrocią w spojrzeniu, czuwała nad siostrą, niby opiekuńczy anioł stróż...