Przejdź do zawartości

Strona:Klemens Junosza - Obrazki szare.djvu/193

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.
— 185 —

z dziećmi gonić po ogrodzie, a jak potrafi lalki ubierać!...
 Gdy ją dzieci bardzo proszą, gdy cały dzień są grzeczne, to ciocia Helenka idzie z niemi do ogrodu, opowiada im jakieś bajeczki, potém urządza gry różne i zabawy. Nie chce się wracać do domu, tak miło, tak szybko czas schodzi... Siedziałyby tam do nocy, ale oto przychodzi Weronika, ta uprzykrzona Weronika i powiada, że mama prosi do domu, bo już chłodno, już rosa i Bóg wié co tam jeszcze...
 Teraz dziewczynki igrają na dziedzińcu.
 Wieczór nadchodzi, słońce czerwienieje, chyli się ku zachodowi, chowa za drzewa, za lasy, pozłociło wodę w rzece, pozłociło listki na drzewach, na krzakach, ślizga się jeszcze po kwiatach róż napełniających ogród zapachem — niczemu nie daruje, ze wszystkiém igra... swawoli, dopóki nie upieści i do snu nie ułoży.
 Na ganek wychodzi młoda dzieweczka, w jasnéj sukience, z grubym warkoczem, związanym wstążką. Nakrywa stół, krząta się.
 Dzieci przybiegają do niéj.
 — Co cioteczka robi?
 — Dziś tu będziemy pili herbatę.
 — Ach! jak to dobrze... ojczulek tu najlepiéj lubi...
 — Dlatego téż mama tu kazała nakryć...

 Za chwilę ukazuje się mama, ale jakże niepo-