Przejdź do zawartości

Strona:Klemens Junosza - Obrazki szare.djvu/186

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.
— 178 —

 — Naturalnie...
 — I sądzisz, że taką edukacyę dasz im tu w Lipowie...?
 — Sama przecież wybierasz guwernantki, płacę im ile tylko każesz.
 Pani zrobiła grymas.
 — To wszystko na nic się zdało — rzekła — córkom naszym czego innego potrzeba.
 — Hm, jak uważasz...
 — Uważam, że trzeba ztąd wyjechać.
 — Więc wyjedź!
 — Nie wątpię, żeby to zrobiło panu przyjemność, ale my musimy wyjechać ztąd z całym domem.
 — Wszyscy?
 — Naturalnie, jeżeli mówię, że z całym domem, to łatwo się pan domyślisz, że idzie mi o cały dom. Tu stanowczo nie mamy co robić.
 — Ależ w takim razie cóż się stanie z majątkiem?
 — To już jest kwestya pańskich osobistych poglądów. Wszakże nie żeniłeś się z Lipowem i w każdéj chwili możesz się z nim rozstać.

 — To niepodobna! nie sposób! — wymawiał się pan Leon, przerażony nagłem postanowieniem swéj małżonki — powtarzam, że nie sposób! Po-