Strona:Klemens Junosza - Monologi.djvu/44

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

grzeczny. Od słowa do słowa, poszło nawet de grubis... Zapowiedział, żeby moja noga w jego domu nie postała.
— Nie, to nie, nie napraszam się — mówię, — tak mi z żoną, jak i bez żony. Nie powieszę się ze zmartwienia...
No, słowo honoru, bez przesady powiadam, że nie powiesiłem się ani razu... Panna Julia w pół roku później wyszła za mąż, za sąsiada, i ten podobno już się dwa razy chciał wieszać... Żydzi mi to mówili w miasteczku... Właśnie pisałem do niego, żeby do mnie przyjechał na polowanie; nie przyjechał — widać magnifika trzyma go dobrze na smyczy... Polowałem sam; bez przesady — jednym strzałem położyłem kozła i lisa z tej mojej kniejówki, za którą mi dziesięciowłókowy folwark dawano...