Strona:Klemens Junosza - Liść pokrzywy.djvu/3

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Dwóch gajowych pilnujących podwórza wypaliło z gwintówek — jednocześnie do izby wpadły dwie zasmolone dziewczyny, z kagankami w dłoniach.
Zapalono świece.
Protokulista zbliżył się do stołu.
— Już go mam! szepnął do inspektora policji.
Inspektor spojrzał znacząco.
Protokulista złożył na stole liść.
Patrzył długo na zieloną jego powierzchowność, i marzył o tem, jak nieraz małe rzeczy prowadzą do wielkich odkryć.
— Będę wielkim jak Lecoq myślał sobie, a autor, który opisze moje odkrycie, wsławi się bardziej niż Gaboriau.
— Poprosić doktora, rzekł.
Po chwili lekarz wszedł do izby.
— Czy panu znanym jest liść tej rośliny?
— Bardzo dobrze.
— Nie wątpiłem o tem, rzekł Kopalski, spoglądając na inspektora, a potem zwrócił się do lekarza:
— Czy nie byłbyś pan łaskaw, zadyktować do protokułu swe zdanie o tym liściu nieszczęsnym, uprzedzam pana jednak, że zdanie to jest niesłychanie ważnem, jesteśmy na tropie.... przed nami jest ciemny Labirynt — przedewszystkiem więc, rzekł maczając pióro, co to jest za roślina?
— Należy do rodzaju pokrzywowatych, Urtica urens, pokrzywa parząca...
Protokulista zamyślił się.
— Przysięgam, rzekł, że zbrodnia nie mogłaby się ukryć w fijołku — obrzydliwą pokrzywę owiał ohydny oddech przestępstwa.
— Co więcej panie konsyljarzu?
— Zdaje się, że to już wszystko, co mogłem o tym liściu powiedzieć — są jeszcze pokrzywy jawańskie i indyjskie, Urtica urentissima, crenulata, stimulans...
— Dosyć — jak dawno ten liść może być zerwany?
— Przypuszczam, że nad ranem.
— Akurat w godzinę zbrodni — kto tu był o piątej rano? zapytał protokulista sołtysa.
— Magda, odrzekł stanowczo zapytany.
— Zawołać tę dziewczynę.
Do izby weszła dziewczyna silnie zbudowana, wejrzenie miała niepewne, oczy spuszczała ku ziemi, czerwone jej ręce mogłyby zamordować atletę.
— Jak się nazywasz? zapytał protokulista.
— Magda.
— Ale nazwisko twoje?
— Po matce Chrabąszczanka.
— Ale jak się twój ojciec nazywał?
— A tatulo, to się przezywał Jędruch Pędrak.
— Więc Magdaleno Pędrak, ile masz lat?