Strona:Klemens Junosza - Historya o kilku emerytach i jednym fortepianie.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

— Wybornie, niech więc daje lekcye. Tu w Kuryerze jakaś jejmość z Kruczéj ulicy ogłasza, że ma do sprzedania fortepian mało używany, za rubli trzydzieści pięć. Kupmy go dla niéj!
— Otóż to myśl! jest nas ośmiu, to wypadnie na każdego po rs. 4 kop. 37½.
— Bardzo dobrze.
— A ponieważ bis dat qui cito dat, więc idźmy zaraz, nie zwłócząc.
I poszli przejęci ważnością swego zadania.
Na Kruczéj ulicy pod wskazanym adresem, przyjęła ich jakaś jejmość otyła, zajęta jedzeniem serdelków.
— Cóż tu aż tylu panów do mnie sprowadza? ja się nie dam w pole wyprowadzić, jestem kobieta uczciwego życia i surowych zasad, a żem biedna, to temu winien ten pijak, co mi cały majątek zmarnował.
— Ależ pani dobrodziejko, my jesteśmy emeryci.
— Emeryci! to emeryci nachodzą