Strona:Klemens Junosza - Drobiazgi.djvu/75

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
77

Ani też kwestyi rozwodzić szeroko,
Jak tego właśnie szwab uczony łaknie;
W dwóch słowach skreślim nasze spostrzeżenia
I podział gruntu fatalny...
Klasyfikując go, tak od niechcenia,
Na przepuszczalny i nieprzepuszczalny.
Pierwszy, na obraz piecowej czeluści,
Największe dobra natychmiast przepuści;
Drugi, jak krzemień i twardy i zbity
Nie puści gronia — nawet dla kobiety.





BAJECZKI WARSZAWSKIE.

Gęś i kucharka.

Kucharka, słynna piękność w parzygnatów rzędzie,
By gęś zarżnąć mordercze ostrzyła narzędzie
I rzecze: — Gęsi głupia! i na toś się spasła,
Abyś oto na rożnie tak przedwcześnie zgasła?
Rzeknie gęś: — Nie urągaj, kochana Agato,
Ja gęsiostwo swe kończę ty zaczynasz za to,
Ty mnie dzisiaj oskubiesz, pierze kupi Berek,
A ciebie skubać będzie narzeczonych szereg.