Strona:Klemens Junosza-Wybór pism Tom VI.djvu/189

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wzajemne i pewny był, że od dziś, gdy już formalnie i jasno przeprowadzona będzie linia demarkacyjna, gdy się rozwiąże ostatecznie spór o to, co moje a co twoje, usunie się zarazem ostatnia przeszkoda, stanowiąca szkopuł, o który rozbijały się jego dobre chęci. Zniknie niewiara i nieufność, a zastąpi je wzajemne porozumienie się i harmonia... Piękne, po stokroć piękne życie, jeżeli je można dla drugich poświęcać, jeżeli żaden dzień zmarnowany nie będzie, jeżeli wszystko, co od pierwszych potrzeb zbywa, można przeznaczyć na pożytek uboższych i majątkiem i duchem.
Po kilku latach walki, po rozczarowaniach i zawodach, nastaje wreszcie chwila upragniona... Od dziś wszystko pójdzie inaczej, inaczej, a w pracy dopomagać będzie Wanda, ta piękna, rozumna, myśląca kobieta, w której oczach takie blaski inteligencyi świecą, w której sercu takie skarby uczucia złożone... Jakież ponętne życie... jak wabi ono i pociąga ku sobie, jak drogiem i upragnionem się staje... Wprawdzie tu, pod twardą żeber klatką, coś dolega, wprawdzie serce nie zawsze regularnie uderza, wprawdzie robi się chwilami coś w powietrzu, coś dziwnego, niewytłomaczonego.... że to powietrze jest jakby rzadsze niż być powinno, że się pochwycić nie daje — ale Żarski pociesza, twierdzi, że to przejdzie, przeminie... Młodość silna jest, wiele pokonać może, a kto tak pragnie gorąco życia, tego sama wola przy życiu utrzyma...
Jak nie pragnąć żyć dla idei, obok kebiety kochającej i kochanej, w której całe szczęścte się widzi...
Ach, żyć! żyć! żyć!