Strona:Klemens Junosza-Wybór pism Tom IV.djvu/158

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

Czas ubiegał szybko, ani się spostrzeżono że już północ.
Po odjeździe ojca z młodszemi córkami, Ludwik zabrał gościa do siebie i gawędzili długo, długo o przeszłości, o zamiarach na przyszłość.
Dzień już się zaczął, a oni jeszcze gwarzyli.