Strona:Klemens Junosza-Wybór pism Tom II.djvu/72

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


bie dość siły, gdy wspomnisz o tej nieszczęśliwej matce, która prócz nas dwojga, nikogo już nie ma na świecie.
— A Janinka?!
— Ona już oderwana od nas, moja Stasiu. Ma swój dom, swoje dzieci, wreszcie ma męża do którego woli stosować się musi, my więc dwoje musimy być podporą dla matki i pomocą nawzajem dla siebie. Czy ufasz mi siostro? czy będziesz wraz ze mną odważnie walczyła z nieszczęściem.
Stasia oparła główkę na ramieniu brata, on ucałował ją i uścisnął serdecznie.

Tej nocy w mieszkaniu pana radcy nikt nie spał. Rozlegało się tylko w ciszy nocnej głośne chrapanie pana inżyniera, który słusznie dowodził niedawno, że człowiek szanujący swe zdrowie, powinien sypiać dobrze i wszelkich silnych wzruszeń unikać.