Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/95

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


rządne panienki; dotknął lekko małżeństwa Izaaka i Jakóba, rzucił mimochodem kilka przepięknych myśli Salomonowych o kobietach i małżeństwie, a gdy się już zmęczył i zasapał, jednym śmiałym zamachem zrobił skok z Jeruzalem do Warszawy, na bruk praktycznego gruntu i rzekł tak:
— Powiedziałem wam, że funduję dorożkę moim kosztem i zafundowałem ją moim kosztem; powiedziałem, że na tem nie jest koniec i zaraz się przekonacie, że nie jest na tem koniec. Wziąłem z wesela w kieszeń flaszkę wina i chcę wypić za waszą pomyślność. Dajcie kieliszków, albo szklanek.
Pani Regina podała szklanki i napili się wszystko troje. Dziadzio Gancpomader wydobył z kieszeni pugilares i jakieś papiery w zapieczętowanej kopercie, czem wzbudził takie zainteresowanie w słuchaczach, że go niemal pożerali oczami.
Z pugilaresu wyciągnął dwie nowe sturublówki i rzekł:
— Do każdego interesu potrzebny jest dobry początek. Macie dobry początek, dla ciebie, Lajbele, sto, dla ciebie, Ryfciu, drugie sto; zróbcie z tego sto tysięcy, dziadek wam życzy... Ta koper-