Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/59

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    ce, zrobił się już wieczór zupełny, w parku było coraz gęściej i coraz ludniej. Znaleźli się i znajomi; przyszła pani Grünapfel z córeczkami i zaraz zaczęła z panią Lufterman bardzo ożywioną rozmowę, z gestykulacyą, wykrzyknikami, westchnieniami i całym aparatem towarzyskim.
    Lufterman wziął na bok Lejbusia.
    — Słuchaj, ja nie lubię słuchać tego kobiecego gadania, siądźmy sobie na boku.
    — Siądźmy na boku.
    — Może tobie będzie tęskno bez panny?
    — Dlaczego ma mi być tęskno, ona mi nie ucieknie.
    — Powiedziałeś piękne słowo, Lejbuś, ja się cieszę, że jesteś chłopak dorzeczny.