Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/54

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ogromnie zaintrygowana pani Jenta, pobiegła do domu i zwierzyła się ze swoim niepokojem i obawą przed mężem.
Pan Hapergeld przyjął to dość obojętnie; wzruszył ramionami i rzekł:
— Co nam do tego? Niech on sobie pisze. Jest stary, nie ma co do roboty, szuka rozrywki.
— Dlaczego pisanie ma być rozrywką? — rzekła.
— A dlaczego pisanie ma nie być rozrywką? — pytaniem na pytanie odpowiedział Hapergeld — i najobojętniej w świecie półgłosem nucić zaczął majufes.
Była to pora letnia, piękny pogodny czerwiec i Warszawa kąpała się w blaskach słonecznych; od szarego tła murów odbijała się wdzięcznie świeża zieloność drzew.
Przed wieczorem, kto tylko miał czas, wychodził do ogrodów publicznych lub w Aleje, aby odetchnąć świeżem powietrzem, popatrzyć na zieloność, napawać się wonią kwiatów.
Państwo Lufterman także postanowili się przejść. Wybrali się oboje rodzice z panną Reginą, której, w charakterze szczęśliwego narzeczonego, asystował Lejbuś.