Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/52

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Na to pani Jenta odrzekła, nie bez pewnej racyi, że względem niego nie jest bynajmniej kobietą, tylko córką i że nie przyszła na rozmowę, ani na zabawę, lecz jedynie w celu dowiedzenia się o zdrowie ojczulka, co jej żadną miarą nie może być poczytanem za złe.
Z wielką opryskliwością odburknął dziadek z po za drzwi, że jest zdrów i że jak teraz, ma tylko jedno życzenie, a mianowicie, żeby mu nikt głowy nie zawracał.
Co mu się stało? On, zawsze taki grzeczny i uprzejmy, zrobił się za raz niedelikatnym, grubianinem i względem kogo? — względem rodzonej córki, względem damy, która ma też dorosłe dzieci i spodziewa się w niedalekiej przyszłości wnuków.
Nie zawracać mu głowy! Ciekawa rzecz dlaczego?
Na szczęście, w każdych drzwiach znajduje się zamek, a w każdym zamku dziurka od klucza. Postanowiwszy z tej okoliczności skorzystać, pani Hapergeld, nie zważając na tuszę pokaźną, schyliła się, ażeby dojrzeć własnemi oczami, co robi dziadzio.