Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/49

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wać będzie lśniącego cylindra, a na nosie osadzi parę binokli w talmigoldowej oprawie, co nada mu wszelkie pozory poważnego bankiera i finansisty.
Lejbuś przyrzekł te życzenia spełnić.
Umowa przedślubna i zaręczyny odbyły się według dawnego zwyczaju, z zachowaniem wszelkich form i tradycyi.
Państwo Lufterman wysadzili się na bardzo wspaniałe przyjęcie, było dużo gości, a w tej liczbie i Izrael Meir Zwanzig, który miał zastrzeżone w umowie, że niezależnie od honoraryum pieniężnego, dwa razy jeszcze skorzysta ze służebności w naturze, to jest, że na zaręczynach i na weselu będzie mógł jeść i pić bez żadnego ograniczenia, ile tylko przełknąć potrafi, z tym wszakże warunkiem, żeby pchał tylko w usta, nie zaś w kieszeń.
Zwanzig stosował się do umowy, a że czasem wziął w sekrecie do kieszeni parę garści makaroników, to nie dla siebie, lecz dla dzieci.
Na zaręczynach przyjęcie było wspaniałe. Słynny cukiernik z Gęsiej ulicy przysłał za dwa ruble prześliczny tort z kartoflanej mąki, odpowiednią ilość pierników i cukierków, a sama pani Lufter-