Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/47

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ponieważ Zwanzig miał opinię bardzo dowcipnego człowieka, przeto obie damy przemówienie jego przyjęły śmiechem i zasiadły już w pozornej zgodzie przy stole, aby się posilić herbatą, zbawienną dla osób osłabionych, delikatnych i cierpiących.
Jak rzekliśmy wyżej, przez cały tydzień dziadzio, ojcowie, mamy i swat nie spali; ci tylko, o których głównie chodziło, to jest Lejbuś i panna Regina Lufterman, zwana w domu zdrobniale i pieszczotliwie Ryfcią — nie cierpieli bynajmniej na bezsenność. Wiadomo było tak jemu, jak jej, że rodzice myślą o ich małżeństwie, ale kwestya osób nie obchodziła ich bliżej.
Po długich pertraktacyach, kłótniach i sporach, stanęła nareszcie zgoda, nad czem Izrael Meir Zwanzig napracował się bardzo. Trzeba przyznać, że nie szczędził pracy; tłómaczył stronom, jakie szczęście przyniesie taki związek, jaką świetną przyszłość zapewni młodej parze; nie szczędził argumentów, nie żałował fatygi; ochrypnął, kaszlu dostał, ale postawił na swojem. Dostał honoraryum umówione od Luftermana, dostał od Hapergelda, schował do kieszeni i tego samego