Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/43

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



ROZDZIAŁ IV.
Izrael Meir Zwanzig pokazuje, co umie; pani Hapergeld idzie z pierwszą etykietalną wizytą do pani Lufterman.

Trzeba przyznać, że Izrael Zwanzig nie zasypiał gruszek w popiele; miał on taką naturę, że lubił robić interesa na gorąco.
Nie spał przez cały tydzień, ale nie dał też spać Luftermanowi, panu Hapergeld ojcu i dziadziowi Gancpomader.
Mieli oni codzień pomiędzy sobą bardzo burzliwe konferencye, kłócili się, skakali sobie do oczów; nawet parę razy popędliwy Lufterman chwycił spokojnego z natury Hapergelda i napluł mu w oczy, ale to swoja rzecz. W handlu gniewu nie ma; można się posprzeczać i pokłócić, ale skoro przychodzi do zgody, to obie strony są w przy-