Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/251

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dwie godziny rozmawiać z kapitalistą, ale nie daje ani rubla.
Mozes Bencyan Durch twierdzi, że spraw jest coraz mniej, a skupowanie wątpliwej wartości weksli i rewersów, staje się coraz gorszym interesem.
— Jak można żyć? — powiada. — Przed rokiem kupiłem od jednego krawca bankruta na dwa tysiące rubli rachunków; dałem mu za to krwawo zapracowanym groszem sto rubli w jednym papierku, gotówką... no i co? Po roku procesów i ambarasu, wyegzekwowałem całego kramu, z procentami i kosztami, siedemset czterdzieści dwa ruble i kopiejek ośm, a mam do dystrybucyi, z aresztem na pensyach, około stu rubli. Czy można w takich warunkach żyć na świecie! Oczywiście, nie — i lepiej ten robi, kto jedzie do Argentyny i tam zakłada fabrykę czarnej rzodkwi, fasoli i cebuli; przynajmniej nie ma tyle zmartwienia...
Pan Sauerbier zupełnie wyrzekł się lichwy i wziął się do ogrodnictwa. To jest piękny i spokojny fach! Pożycza „zieleniarkom,“ takim babom, co sprzedają warzywo na targu i od rubla bierze tygodniowo tylko pięć kopiejek. Jestto