Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/250

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


swatać pani Jenty, bo los Szymona Karawanera najodważniejszych ryzykantów zniechęcił.
I apetyt Izrael Meir Zwanzig ma wciąż dobry, na ucztach zaręczynowych i weselnych pochłania masę pokarmów i napojów.
Nie żałuje sobie, bo mu się należy, a skoro się należy, to dlaczego ma zostawiać dla takich, którym się nie należy?
We wszystkiem musi być porządek, ścisłość i główna rzecz, uczciwość handlowa. Swojego nie daj, cudzego nie rusz, a jeżeli trafi się, że ruszysz, to niech to będzie zrobione uczciwie.
Zresztą, w tym małym światku wszystko idzie po dawnemu. Chaim Beispiel wciąż narzeka, że zdrowie traci od chodzenia i upominania się, że panowie nie szanują jego nóg, że świat się psuje, że interes lichwiarski przestaje już być interesem, że ogólna poczciwość i moralność upadła.
Nawet ambicya nie jest już dziś ambicyą.
— Dawniej — mówił płaczliwie Chaim Beispiel — bywało, że gdy pan nie miał pieniędzy, to dawał za fatygę trzy ruble, ażeby tylko nie mówić dużo z kapitalistą, dziś bardzo chętnie może nawet przez