Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/249

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


czas; trzeba trochę poczekać, aż o swojej kochanej żoneczce zapomni.
I poszedł Izrael Meir Zwanzig dalej pracować na kawałek chleba; szukać młodzieńców i dziewic, wdowców i wdów, rozwodników i rozwódek, kombinować wielkość familij z posagami, uczonością nabożną, edukacyą światową, z tysiącznemi względami.
W jego głowie, niby w wielkiej sali „Amatorskiej“, kręciły się ciągle postacie urodziwych dziewic i młodzieńców, poważnych ojców, delikatnych matek, kręciły się i wikłały z sobą w kombinacyach przeróżnych, a wśród tych kombinacyj najzawilszych błąkały się wspomnienia uczt zaręczynowych i weselnych, cyfry prowizyj od par skojarzonych, projekta nowych związków.
Wielką głowę musiał mieć Izrael Meir, aby to wszystko objąć, spamiętać, jakie kto ma żądania i wymagania, w czem szuka szczęścia, w czem zadowolenia ambicyi i marzeń.
Dotychczas zacny ten mąż prowadzi swój proceder bardzo pomyślnie i skutecznie — i jedno ma tylko niepowodzenie. Nie może na żaden sposób wy-