Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/248

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


bądźcie na mnie zagniewani i pomówmy spokojnie, jak dwaj porządni ludzie.
— Co ja mam z wami mówić? Idźcie w swoją stronę, cygańcie, skoro taki wasz proceder jest.
— Nie, nie! Tak nie może być, moje sumienie na to nie pozwala.
— Sumienie? Co sumienie ma wspólnego z takiemi rzeczami?
— Dużo ma.
— No?...
— Jeżeli ja, nie z mojej winy, przypadkiem, zrobiłem wam troszeczkę przykrości, to sumienie mi każe, żebym wam, naumyślnie, na obstalunek, zrobił dużo uciechy. Ja wam dam teraz żoneczkę... oj, jaką żoneczkę! Młoda, ma ośmnaście lat, trochę posagu, nie będzie latała po mieście, bo ma mały feler w nodze i trudno jej chodzić.
— Dajcie mi pokój...
— Zła? To wam dam inną, też fajn kawałek kobietki, ma czterdzieści ośm lat...
Szymon Karawaner nie chciał słuchać, nie rzekł już ani słowa i odszedł.
— Jeszcze czas — mruknął Izrael Meir — jeszcze