Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/245

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Ty gałganie, może chciałbyś żonę jeść, ty ludożerco! dziki człowieku!
— Ciebie? Ja obiad chcę jeść!
— Idź do dyabła! Ja mam co innego na głowie! Mam myśleć o ważniejszych rzeczach, niż o tem, czem napchać twoje nienasycone gardło!
— Słuchaj, kobieto, nie żartuj! Ja tobie dam rozwód!
— Daj nawet dwa i pięć! Co mnie po takim mężu? Chwalić Boga, jestem dość bogata, mogę sobie znaleźć męża trochę w lepszym gatunku, aniżeli Szymon Karawaner.
Dał jej rozwód, ale ogłodzony był podwójnie; całkowitą klientelę stracił. Przechodzą całe tygodnie, a nie zarabia ani grosza. Tak go kochana żoneczka urządziła.
Szymon Karawaner chodzi po mieście w tym celu, aby spotkać Izraela Meira i połamać mu kości — i w tym, aby znaleźć jaki interes do zrobienia. Podobno do współki z dwoma żydkami ma zamiar założyć bawaryę na Twardej ulicy.
Ładny los! Od pięknych pań, od cyrku, od szansonetek, od gratisowych widowisk, zejść do bawa-