Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/241

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Pani Regina twierdzi, że z tem powolnem chodzeniem jest mu bardzo do twarzy; tak chodzą bowiem wielcy finansiści, z pewnością siebie, z powagą, z wielkiem zamyśleniem o takich interesach, od których maleńki procent wystarczyłby na założenie lombardu.
Jeżeli towarzyszy małżonkowi swemu na spacer, stosuje kroki swe do jego kroków i toczą się oboje pomaleńku, a tak pięknie, że ludzie nadziwić się nie mogą.
Doskonała, dobrana para!
Pan Szymon Karawaner zupełnie skapcaniał, a Izrael Meir Zwanzig, gdy go ujrzy zdaleka, chowa się do pierwszej lepszej bramy, lub ucieka w boczną uliczkę. Bardzo roztropnie czyni, gdyż Karawaner dał się słyszeć, że nie zazna spokoju, dopóki własną trzcinową laską nie przetrąci Zwanzigowi kilku kości. I to było także roztropne postanowienie, gdyż nikt inny, tylko Izrael Meir, był przyczyną upadku Karawanera.
On go ślicznie ożenił i ma teraz za swoje! Aby mu kto, przez żart, krzyknął niespodzianie nad uchem: „Karawaner!“ — Izrael Meir natychmiast stawał się blady, jak płótno, drżał i zmykał, jak