Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/238

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Ma szczęście do handlu!
— Śliczne szczęście! niech-no teraz spróbuje pożyczyć od swojej kochanej żoneczki!
— Pierwejby zobaczył swoje własne ucho, niż od niej grosz.
Rzeczywiście, pani Jenta otrzymała dobrą sukcesyę; majątek Gancpomadera wynosił blisko pięć tysięcy rubli, a taka suma w dobrem ręku i przy porządnej klienteli, jaką sobie pani Karawanerowa, trochę z krzywdą męża, wyrobiła, ma duże znaczenie.
I mąż i synowie męczyli ją bardzo, żeby im trochę tego kapitału, jeżeli nie dała, to przynajmniej wypożyczyła, ale mężna niewiasta wytrzymała dzielnie oblężenie i odparła bohatersko szturmy.
— Jesteś kobieta — mówił mąż — nie znasz się na geszeftach.
— Mama jest delikatna na zdrowiu — tłómaczyli synowie — na co mamie ten kłopot, to chodzenie? Czy mama nie ma dzieci, żeby pracowały?
Pani Jenta stanęła w groźnej postawie i nasrożyła się, niby orlica w obronie swego gniazda.
— Idźcie wy na złamanie szyi! — zawołała — co jest moje, to moje, wydrzeć sobie nie dam; interesa