Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/218

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


jest moja żona. Dlaczego bracia chcą krzywdzić siostrę?
— Ja jestem też jego szwagier i jeszcze gorzej niż szwagier, ja jestem jego wspólnik!
— A ja byłem jego faktor!
— Teraz nie jesteś jego faktor.
— Nic nie znaczy, mogę nim być napowrót, jeszcze dziesięć razy!
— Co mnie do tego — odezwał się wysoki żyd, w kapocie rzetelnie zabłoconej po sam pas — ja nie jestem wasz ojciec, ani wasz sędzia i obliczyłem sobie, co mi się należy: koszta i procent — zostaje reszta i niech ją bierze, kto chce, a jeżeli wy sobie przy podziale poobrywacie brody i powybijacie zęby, ja do tego nic nie dołożę. Ja jestem człowiek rzetelny, biorę, co moje, wam oddaję, co wasze.
To mówiąc, oddał zwitek banknotów temu, który stał z brzegu i najgłośniej krzyczał.
— Niech was dyabli porwą! — rzekł i oddalił się pospiesznie — co mi do waszych awantur, bijcie się, nie mam ochoty być świadkiem i chodzić do sądu.
Cała gromada rzuciła się na tego, który wziął