Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/207

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Widzi ojciec, jaki to zazdrośnik! On jest dwadzieścia cztery razy zazdrośnik, chytry na pieniądze, chciwy, fe!
Wszczęło się takie piekło, że dziadzio Gancpomader zatkał uszy i chciał uciekać, ale oboje małżonkowie zastąpili mu drogę odedrzwi i puścić go nie chcieli.
— Niech ojciec rozsądzi! — wołała pani Jenta.
— Dobrze, niech rozsądzi; niech nawet sam czarny dyabeł sądzi, moja sprawa zawsze będzie dobra. Proszę zostać, niech ojciec zostanie, niech się przekona, jaką ma śliczną córeczkę. Córeczka, jak się wystroi w jedwabie i pójdzie do ogrodu, wygląda, jak wielka dama, ale dość jej pokazać rubla, a z wielkiej damy robi się wilk.
Pani Karawaner usiłowała małżonka swego przekrzyczeć i nie szczędząc dosadnych epitetów, łez i przekleństw, przekonywała ojca, że jest najnieszczęśliwszą w świecie kobietą; że została w najwyższym stopniu zawiedziona, mniemała bowiem, że wychodzi za poważnego finansistę i uprzejmego w obejściu człowieka, a tymczasem dostał jej się najpospolitszy handlarz, podwórkowy handlarz, nie