Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/198

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



ROZDZIAŁ XIV.
Dalszy ciąg zabiegów pana Karola i co mówiono na stojącem posiedzeniu przed Bankiem.

Raz tak się jakoś zdarzyło szczęśliwie, że pan Karol ze swoją żoną rozmawiał nieco obszerniej. W ich pożyciu należało to do fenomenalnych wypadków; on ciągle swojej pracy, ona również pracy, domowi i dzieciom oddana, nie mieli czasu na długie pogadanki, a przytem przedmiot zajmujący stale ich obojga był tak przykry, że woleli go unikać.
Na cóż sobie truć życie wspominaniem trosk wspólnych, kiedy te troski same każą o sobie pamiętać?
Był dzień pogodny i piękny. Uroczystość Zielonych świątek u chrześcian zbiegła się z żydow-