Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/191

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


podobna do tej, jaką obsługuje pan Lufterman, lub p. L. B. Hapergeld. To jest zatrudnienie wesołe i pełne niespodzianek, tamto ciągle jednostajne. Izrael Meir szeroko opowiadał, jak to bywa.
— Nie masz pani wyobrażenia, co to za śliczny świat. Osoba dziś potrzebuje dziesięciu rubli kredytu i szuka uczynnego kapitalisty dlatego, że nie ma co zanieść do lombardu, a jutro rzuca setkami; wczoraj mieszkała na poddaszu i brakło jej kilku groszy na omnibus, dziś ma śliczny apartament i powóz na gumowych kołach. Ile pan Karawaner przehandlował w swojem życiu mebli, dywanów i powozów! Chciałbym mieć chociaż tylko pięć procent od tego! Wierz mi pani, że można się ubawić, jak w teatrze, patrząc na te zmiany. Pan Karawaner miewał bardzo zdolne klientki; jedna upodobała sobie cyrk i bardzo prędko nauczyła się jeździć stojący na dzikim koniu i przeskakiwać przez obręcz; druga miała jeszcze lepsze fanaberye. Trzymała u siebie w mieszkaniu maleńkiego lwa i maleńkiego niedźwiedzia.
— Fe! Na co?
— Chciała się wykierować na taką artystkę, co ze lwami ma do czynienia.