Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/159

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


szkadzał. Umiał on zawsze urządzić tak, że którykolwiek z jego wspólników, lub agentów, obrażał się śmiertelnie i rozpoczynał kroki sądowe i egzekucyjne, żądając całej sumy. Trzeba było to żądanie zaspokoić, a to znów stawało się powodem niezadowolenia innych. Gdy dostał pieniądze pan Beispiel, obrażał się pan Szejte, pan Durch, pan Parasol, wszyscy panowie się obrażali; likwidowali sobie za chodzenie, za przykrość, za czekanie, za wilgoć, jeżeli deszcz padał, za gorąco podczas upału, mieli do pana Karola wzruszające mówki na temat, że termin, to jest... termin, że kto winien, musi oddać, że jest wysoką niedelikatnością fatygować poważnego kapitalistę na trzecie piętro, po przykrych schodach, z Gęsiej ulicy na Wspólną.
Najwymowniejszym z tych panów był Chaim Beispiel. Żadna żydówka nie rozwodzi się tak szeroko nad swojem delikatnem zdrowiem i słabościami różnemi, jak on nad swem zmartwieniem.
Jak szkatułka grająca, powtarzał on prawie codziennie swoje utyskiwania monotonnym głosem, przerywając je ciężkiemi westchnieniami, zaklinając się na żonę, na dzieci, na wnuki.
— Pan nie wie — mówił — pan nie może wiedzieć,