Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/154

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przyjemność. Daję panu słowo honoru. Mnie dziwno jest, że pan się nie cieszy.
— Owszem, cieszę się.
— Jabym na pańskiem miejscu skakał sobie do góry.
— Cóżby mi przyszło z tego?
— Dlaczego pan taki smutny jest?
— Bo mam ciężkie myśli.
— Ja nie rozumiem. Dlaczego ciężkie? Dla jakiej przyczyny? Co panu złego? Ma pan teraz śliczny kawałek pensyi, a prócz tego potrafi pan zarobić ładny grosz.
— Prawda, ale muszę ten, jak pan nazywasz, ładny grosz, wam oddać, wobec tego nie mam szczególnego powodu do wesołości. Gdy was opłacę zupełnie, wtenczas może skakać będę, z uciechy, jeżeli dożyję.
— Pfe! pfe! Niech pan tak nie mówi; dlaczego miałby pan nie dożyć? I na nas też niech pan nie narzeka. Pan masz do czynienia z porządnymi ludźmi, oni panu nie dokuczają, nie naprzykrzają się, jak inne łajdaki.
— Nie dokuczają!