Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/144

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wość; szwindle i figle mogą zrobić chwilową ulgę i dać wytchnienie do jakiego czasu, ale gruntownie nie wyprowadzą nigdy. On nie myślał wcale o szwindlach, ani o chwilowej uldze, bo ma ambicyę i dlatego ty, Lejbuś, powinieneś jego szanować.
Rzeczywiście, jeżeli pan Karol w chwilach bardzo krytycznych i ciężkich, podczas choroby żony lub dzieci, doznawał niejakiej ulgi ze strony swoich wierzycieli, jeżeli go wówczas nie gnębiono z taką zajadłością, jak zwykle, to zawdzięcza jedynie interwencyi, z jaką przychodził dziadzio Gancpomader, który powtarzał zawsze:
— Lejbuś, Lejbuś, nie bądź ty kowal!
Dziadzio Gancpomader nie czynił tego ze szczególnej życzliwości dla pana Karola, ale dlatego, że mając w rodzie tradycye pachciarskie, znał wartość dobrej krowy i chciał ją jak najdłużej dla swych wnuków zachować.
Interwencya dziadka była zazwyczaj skuteczna, choć czasem krewki wnuczek oponował i oburzał się.
— Niech go dyabli wezmą! — wołał — na co ja mam z nim robić takie ceregiele?