Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/128

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Atoli rozrzewnienie dziadka nie przeciągnęło się dalej, niż na dwie karty; opanował on uczucie i poskromił je, niby rozhukanego rumaka, poczem zaraz zawrócił na grunt praktyczny i rzucał znowuż dobre rady i nauki... niby perły.
„Szanuj klijenta, który ma ambicyę, bo ambicya dużo znaczy; można z niej czerpać, jak ze studni.
„Jak dostaniesz do rąk dobrego człowieka, to go nie puść; dobry dłużnik znaczy więcej, niż cztery konie. Wyobraź sobie, że czterema końmi jeździsz. Alboż ci nie wolno?
„Jeżeli dłużnik ci umrze, nie potrzebujesz siedzieć po nim na pokucie; to, co pozostał ci winien, rozłóż na innych, oni to z procentem zapłacą.
„Masz śliczny fach, mój wnuczku, szlachetne zatrudnienie, powinieneś o tem pamiętać. Zastanawiaj się dobrze, że pieniądz wspiera głowę, a głowa wspiera pieniądz. Ty masz i pieniądz i głowę, więc wszystko masz.
„Jak ci się trafi inny geszeft, choćby dobry, ale nie z twego fachu, ty go nie bierz. Kto handluje pieniędzmi, nie powinien handlować pieprzem i cynamonem. Nie staraj się o martwy towar, skoro masz żywy.“