Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/115

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Pokazało się, że Chaim dobrze radził. Pan adwokat, po długim targu, dał się ubłagać i za pięć rubli obiecał czekać cały tydzień. Chaim za dobrą radę, pośrednictwo i fatygę dostał dwa ruble. Doprawdy za bezcen, mieć za rubla cały dzień spokojny!
Adwokat rzeczywiście nie był podobny do żadnego adwokata. Prawa uczył się w chederze i znał je doskonale; nigdy w życiu nie przegrał sprawy z wekslu, a przeciwnicy tak się bali jego przekonywającej wymowy, że żaden z nich nie stawiał się do sądu i puszczał sprawę zaocznie, wiedząc o tem naprzód, że przegra. Nazywano tego pana przez złość pokątnym doradcą, ale on na to nie zważał i w ogóle o tytuły nie dbał.
Mając zapewniony tydzień spokojnego czasu, pan Karol, przy pomocy Chaima, traktował z kapitalistami, aby dostać fundusz na zaspokojenie, a choćby tylko na załagodzenie Hapergelda. Chaim przy tem ciężko pracował. Psuł sobie głowę i język, gestykulował, pocił się, sapał, klął. Nie mogąc skończyć z jednym, sprowadzał drugiego, trzeciego, aż wreszcie doprowadził tranzakcyę do skutku.