Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/104

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


pan pojechał sobie na posadę do takiego kraju, w którym wcale komorników nie ma, a wyrok znaczy tyle, co nic. Miałem takie zdarzenie, dalibóg! Pan Franciszek, ten blady, z jasną brodą, pojechał do Persyi sprzedawać perkal i moje trzysta rubli z nim pojechały. A czy pan myśli, że nie trafi się taki, co sam sobie zrobi śmierć? Też miałem takiego gałgana! On sam sobie zastrzelił i moje dwieście rubli też były zastrzelone. No, powiedz pan sam, co z tego lichwiarstwa jest? Tfy! jedno z drugiem nic. Ja potrzebuję wycofać kapitał i wolę handlować z mydłem, z gipsem, ze smołą, wolę szynk utrzymywać, niż tem paskudztwem się trudnić.
— To jest pańskie postanowienie nieodwołalne?
— To jest, panie takie, jak wyrok z ostatniej instancyi. Pan musisz się starać o pieniądze.
— Ale zkąd?
— Pańska głowa w tem.
— Ha, trudno, skoro pan inaczej nie chce, to muszę...
— Wierz mi pan, że mnie to bardzo boli.
— Jak prędko żąda pan tych pieniędzy?