Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/93

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i zaczyna żyć, w atmosferze dusznej, przepełnionej miazmatami, w izbie obrzydliwie brudnej, nizkiej, ciasnej, zamieszkanej przez kilka rodzin licznych... Wyrasta blady i mizerny, a po dwóch latach, gdy zaczyna się już czołgać, znowuż troskliwa matka obwiesza go cudownemi amuletami i „kameami“’, mającemi strzedz go od złych duchów i nieszczęścia, i zaledwie budzący się do życia umysł, karmi pełnemi tajemniczości, fantastycznemi bajkami. Dzieciak podrasta mizerny, wątły i bojaźliwy, a gdy ukończy lat cztery, zostaje gwałtem porwany i zaniesiony do chederu. Z wielkiem przerażeniem wchodzi do przybytku „nauki“ i nie śmie spojrzeć na strasznego „rebe“ (mełameda), o którego ciężkiej prawicy słyszał już coś od starszych chłopaków. Cztero, pięcioletniego dzieciaka, zasadzają do całodziennego ślęczenia nad książką, w najszkaradniejszem powietrzu i żywią go bardzo licho. W chederze, gdzie oprócz czytania wyrazów hebrajskich, uczy się najrozmaitszych zabobonów, przebywa żydziak lat cztery, albo pięć i znowuż przechodzi do nowego chederu.
Doszedłszy do lat szesnastu życia, żeni się. Przez lat trzy mieszka przy rodzicach żony, przez drugie trzy przy swoich ro-