Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/90

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


sku „Baał Takse“ (pan, właściciel „taksy“) wyzyskuje swych współbraci częstokroć w sposób niegodziwy. W literaturze żargonowej „Baał Takse“ stał się typem wyzyskiwacza, nie przebierającego w środkach, a wszyscy prawie autorowie odzywają się o nim w sposób pogardliwy[1] i piętnują go tak, jak na to istotnie zasługuje.
W Królestwie Polskiem „taksa“ nie istnieje. Żydzi płacą skarbowi podatki ogólne, na równi ze wszystkimi mieszkańcami kraju, pieniądze zaś na utrzymanie swoich instytucyj specyalnych, zbierają w sposób określony powyżej.

Zanim przystąpię do dalszego przedstawienia smutnego stanu tak zwanej „kwestyi

  1. Abramowicz, najzdolniejszy ze wszystkich autorów żargonowych, człowiek światły i po europejsku wykształcony, który pisze w żargonie dla tego tylko, żeby walczyć przeciwko fanatyzmowi i ciemnocie i pobijać je bronią zjadliwej satyry, całe rozdziały poświęca opisowi nadużyć „Baał-Taksów“ i „dobroczyńców miasta“ (Sztadt baał towos). Ciekawy czytelnik może znaleźć bardzo interesujące, a z sumiennej obserwacyi poczerpnięte szczegóły w utworach Abramowicza: „Don Kiszot Żydowski“ i „Szkapa“, wydanych w przekładzie polskim, przed kilkoma laty w Warszawie.