Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/89

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


płaci grosz lub dwa drożej za funt, czy za kwartę potrzebnego mu produktu, a sprzedający jest zarazem kasyerem i po obliczeniu dziennego targu, podatek zebrany rządcom gminy odnosi.
Nie wymawia się nikt, płacą wszyscy bez narzekań i bez oporu. W urządzeniu systemu podatkowego, pociągającego do opłat całkowitą ludność bez wyjątku, stosownie do zamożności pojedynczych indywiduów, która to zamożność wyraża się właśnie większą lub mniejszą ilością konsumowanych produktów — podziwiać należy wielką prostotę. Ściąganie opłat odbywa się bez pomocy specyalnych oficjalistów i bez prowadzenia zawiłej rachunkowości. Każdy handlujący opodatkowanym towarem, jest kasyerem i zebrany podatek komu należy oddaje. Nadużyć i wypadków sprzeniewierzenia się nie ma.
W prowincyach sąsiednich, za Niemnem i Bugiem, żydzi opłacają podatek specyalny, zwany „koszykowem“ („korobocznyj sbor“). Zazwyczaj bywa ustanowiona ogólna suma, należna od całej gminy i tę sumę składa przedsiębiorca, który znowuż rozkłada ją na członków gminy i naturalnie grubo na tem zarabia. Taki jegomość, zwany po żydow-